niedziela, 8 lutego 2015

Prolog

Cześć.
Jestem Claudia mam 17 lat. Mieszkam w Londynie, gdzie wraz z młodszą siostrą i mamą przeprowadziłysmy się po rozwodzie rodziców.
Dziś jest pierwszy dzień w szkole.Już wczoraj sobie uszykowałam ciuchy do szkoły i się spakowałam.by sobie oszczędzić tego z rana.
-Claudia!- usłyszałam krzyk małej Clary. -Mama nam zrobiła śniadanie! Pośpiesz się !- dodała.
Zbiegłam szybko na dół i zaczęłam jeść przygotowane śniadanie.
-Gdzie mama?- zapytałam -Poszła już do pracy- odpowiedziała mała - i powiedziała, że masz mnie zawieźć do szkoły.
-To ubierz się, weź kask i jedziemy- powiedziałam zakładając plecak.
Gdy Clara już kończyła się ubierać poszłam po skuter.
-Pośpiesz się !-krzyknęłam czekając kiedy wyjdzie z domu.
Naggle zza zakrętu wyjechał biały wan i zaparkował przy domu nr. 12. My mieszkaliśmy pod 4.
Z auta wyszło pięciu chłopaków. Mieli może 18-22 lat. Czterech z nich weszło do domu ,a jeden został przed domem i nerwowo się rozglądał.
-Już- powiedziała mała Clara, która powoli wdrapywała się na skuter.


Blondyn, który stał na ulicy poprawił sobie włosy  co umożliwiło mi ujrzenie pistoletu
-Clara wracaj do domu- powiedziałam dość cicho.
-Ale miałyśmy..
-Biegiem!- przerwałam jej i szybko odprowadziłam skuter wpadłam do domu zakluczając wszystkie drzwi.
Złapałam za telefon i zadzwoniłam na policję.
Chłopak chyba zrozumiał dlaczego uciekłam, bo pobiegł do domu, a po chwili wszyscy wrócili do auta i szybko odjechali.
Zaraz pod dom podjechały dwie karetki i policja.






CZYTASZ=KOMENTUJESZ






No heyy prosze to jest tylko kawałek prologu, ale zaraz piszę drugi :*
Prosze Was, abyście mnie zrozumieli ponieważ to mój pierwszy blog :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz